28.07.2020

W czym akademik Aleksandrow się mylił

Anatolij Pietrowicz Aleksandrow



Akademik Anatolij Pietrowicz Aleksandrow ... Niektórzy nazywają go geniuszem - był pionierem w najróżniejszych dziedzinach współczesnej fizyki. Nagrody mówią same za siebie: trzykrotny Bohater Pracy Socjalistycznej, dziewięć Orderów Lenina, czterokrotny Laureat Nagrody Państwowej i Leninowskiej, setki orderów i medali. Inni nazywają go ... geniuszem zła - za to, że opracował reaktory jądrowe, w tym RBMK, który został zbudowany w elektrowni jądrowej w Czarnobylu w 1986 roku.


Niewiele wiadomo o dzieciństwie i młodości Anatolija Aleksandrowa. Urodził się 13 lutego 1903 r. w małym miasteczku Taraszcza w obwodzie kijowskim. Jego ojciec uczył w miejscowej szkole, więc Anatolij dobrze się uczył. Potem poszedł do college'u. Istnieją informacje, że po rewolucji młody człowiek pracował jako elektryk i wcale nie myślał o karierze naukowej.

Za namową ojca Anatolij przekazał dokumenty do działu korespondencji Uniwersytetu Kijowskiego, kontynuując pracę w zakładzie. Po ukończeniu studiów został przydzielony na stanowisko nauczyciela w wiejskiej szkole w obwodzie kijowskim. Dwa lata później Aleksandrow został przeniesiony jako nauczyciel fizyki i chemii do Kijowskiej Szkoły Pracy nr 79. W tym samym czasie w wolnym czasie od głównej pracy zaczyna samodzielnie angażować się w naukę. W tym czasie w Kijowie działał jeden z najlepszych w kraju Instytut Rentgena, a przyszły akademik pogrążył się w życiu naukowym. W 1929 - w wieku 26 lat - Aleksandrow opublikował swoją pierwszą pracę naukową. Co więcej, artykuł nie pozostał niezauważony - słynny akademik Ioffe zwrócił uwagę na młodego naukowca. Anatolij Pietrowicz został zaproszony do pracy w Leningradzie w Instytucie Fizyki i Technologii.


 

Aleksandrow podjął badania w zakresie wytrzymałości dielektrycznej dielektryków, dzięki czemu później wysunięto statystyczną teorię wytrzymałości na kruchość. W połowie lat 30-tych naukowiec poświęcił wiele uwagi zupełnie nowej na tamte czasy dziedzinie nauki - fizyce polimerów. Badanie właściwości mechanicznych i elektrycznych polimerów syntetycznych, które szybko zaczęły być stosowane w technologii, miało nie tylko znaczenie naukowe, ale także praktyczne. Dzięki tym badaniom powstały nowe unikalne materiały - gumy mrozoodporne na bazie krajowego kauczuku syntetycznego, polistyrenu.
Fala represji dotknęła także – choć pośrednio – Anatolija Pietrowicza. Prasa centralna „stygmatyzowała” jego nauczyciela – akademika Abrama Fiodorowicza Ioffe. Co to może oznaczać, jest chyba jasne dla wszystkich… Jednym z nielicznych, którzy wypowiadali się w obronie „głównego akademika” (jak nazywał go Władimir Wysocki), był Aleksandrow. I w tamtych latach nie było śmiechu bronić zhańbionego naukowca, nawet prawdziwego twórcę rosyjskiej fizyki: można było ich oskarżyć o zmowę lub polityczną krótkowzroczność. Dla naukowców było to tym groźniejsze: w każdej chwili „wydziały kompetentne” mogły ogłosić twoją pracę pseudonaukową, a wnioski – zmierzającą do podważenia ustroju socjalistycznego. Ale najwyraźniej Aleksandrow też nie mógł milczeć. Zapis jego przemówienia zajmował szesnaście stron maszynopisu. I – co dziwne – Ioffe został sam.


W 1941 r. Aleksandrow obronił pracę doktorską. Ale badania naukowe przerwała wojna. Młody profesor również padł pod wezwaniem, ale nie na linii frontu… Aleksandrow otrzymał polecenie kierowania pracami nad ochroną statków przed minami magnetycznymi. Wszystko szło dobrze – wkrótce flota sowiecka nie bała się min magnetycznych. Żaden z okrętów radzieckiej marynarki wojennej nie został wysadzony przez taką minę! Aleksandrow był nazywany „akademikiem morskim” (choć był tylko profesorem). W 1942 r. Anatolij Pietrowicz otrzymał Nagrodę Stalina, a pod koniec wojny - Order Lenina i Order Czerwonego Sztandaru Pracy.
Jednak „akademik morski” zajmował się w tym czasie również poważną nauką. W 1943 młody doktor nauk w imieniu Kurchatova pogrążył się w badaniach z zakresu fizyki atomowej. Niewiele donoszono o konkretnych wynikach, ale najprawdopodobniej praca poszła dobrze - po trzech latach Aleksandrow został mianowany dyrektorem Instytutu Problemów Fizycznych Akademii Nauk ZSRR. W tamtych latach taka nominacja mogła się odbyć tylko za zgodą najwyższego kierownictwa.


Historia powołania Aleksandrowa na stanowisko dyrektora natychmiast przerosła plotki i legendy. Według najbardziej prawdopodobnej wersji wydarzenia rozwinęły się w coś takiego. Po wojnie akademik Piotr Kapitsa stoczył walkę z szefem wszechwładnego NKWD Ławrientij Berią. Kapitsa napisała ostry list do Stalina. „Ojciec Wszystkich Narodów” wciąż potrzebował Kapitsy, a naukowiec pozostał przy życiu. To prawda, że ​​został usunięty z pracy naukowej i pozwolono mu mieszkać w daczy pod Moskwą. Stalin i Beria postanowili powołać… Aleksandrowa na stanowisko dyrektora instytutu. To bardzo przygnębiło Anatolija Pietrowicza, ponieważ nie chciał być łamistrajkiem.

 

W końcu nadszedł czas na spotkanie, a Aleksandrow został wezwany na spotkanie z Berią. Plotka głosi, że Anatolij Pietrowicz postanowił napić się wódki dla odwagi, a nawet posypał się trochę tą „wodą kolońską”. W tej formie trafił do szefa NKWD. Lavrenty Pavlovich, nie zwracając uwagi na „smak” emanujący z naukowca, zaprosił go do kierowania instytutem. Aleksandrow zaczął mówić, że jego kandydatura nie powiodła się, ponieważ pije i nie może ręczyć za siebie. Beria, oddając rozkaz podpisany przez Stalina, odpowiedział: mówią, że wszystko wiemy, obywatelu Aleksandrow - nawet jak się nalałeś wódki i przepłukałeś nią usta, więc nie graj tu komedii, idź i pracuj.
Dowiedziawszy się, że przez cały czas w rodzinie będzie dwóch strażników, żona naukowca, Marianna Aleksandrowna, wykrzyknęła: „Jak możesz tak żyć? Włączmy gaz i to wszystko”. Anatolij Pietrowicz przekonał ją, żeby poczekała.


Jako nowy dyrektor instytutu Aleksandrow wznowił prace nad separacją termodyfuzyjną izotopów uranu. Ponadto instytut otrzymał polecenie opracowania technologii separacji deuteru, ciężkiego izotopu wodoru. Aleksandrow i Kurczatow opracowują podstawy rozwoju wszystkich głównych kierunków budowy reaktorów domowych. Anatolij Pietrowicz kieruje i organizuje wspólną pracę fizyków, projektantów, technologów.


Jeden z jego podwładnych wspomina: „Wiedział, jak stworzyć atmosferę życzliwości i kreatywności, wspierał talenty, potrafił oczarować ludzi nowym biznesem. Był ciekawą osobą, niewyczerpaną dla wynalazków... Widzisz więc uśmiech AP, oczy mieniące się wewnętrznym śmiechem. była łatwa w komunikacji, jej prostota była naturalna, wywodziła się z kultury wewnętrznej, wyrażającej się w postawie szacunku do ludzi. "
Wkrótce Aleksandrow został przeniesiony do pracy w Instytucie Energii Atomowej jako zastępca dyrektora. Wydawałoby się, że został zdegradowany: był dyrektorem - został zastępcą. Ale to nieprawda: stanowisko drugiej osoby w „atomowym” instytucie było znacznie bardziej „odpowiedzialne”. Co więcej, Aleksandrow faktycznie stał się prawą ręką Kurchatova.


Kierując Instytutem Energii Atomowej po śmierci Kurchatova w 1960 roku, Aleksandrow był ściśle zaangażowany w rozwój i budowę reaktorów jądrowych do różnych celów. Pod jego kierownictwem powstały największe reaktory energetyczne, które dziś pracują we wszystkich działających elektrowniach jądrowych byłego ZSRR, a także małe reaktory badawcze budowane w wielu miastach „jednej szóstej ziemi” oraz reaktory przemysłowe do produkcji strategicznego atomu materiały i reaktory do pracy w kosmosie ... Ale być może sam Anatolij Pietrowicz najbardziej kochał elektrownie jądrowe dla marynarki wojennej - zarówno dla okrętów bojowych (jądrowe okręty podwodne), jak i dla tych o czysto pokojowym celu (lodołamacze jądrowe i lżejsze przewoźników).
Stara, pożółkła fotografia... Przedstawia dwoje szczęśliwych, uśmiechniętych ludzi - Anatolija Pietrowicza Aleksandrowa i wiceadmirała Pawła Grigoriewicza Kotowa. Na odwrocie zdjęcia widnieje napis: „Jesteśmy w dobrym nastroju. Para podawana jest na łodzi bez węgla i oleju opałowego”. To było 17 kwietnia 1958...
Pavel Grigorievich Kotov wspomina: „1 lipca 1958 r. To dzień podniesienia flagi marynarki wojennej na pierwszym atomowym łodzi podwodnej ... Naczelny dowódca marynarki wojennej, admirał floty ZSRR Gorszkow i dyrektor zakładu Jegorow, który na koniec swojego przemówienia, zauważając powstanie pierwszego atomowego okrętu podwodnego, w imieniu personelu zakładu, podarował mu fabryczną Czerwoną Flagę łodzi podwodnej.Wszyscy widzieliśmy z jakim podekscytowaniem Anatolij Pietrowicz przyjął i ucałował flagę i powiedział ze łzami w oczach: „To dla mnie najlepszy prezent w moim życiu. Kiedy umrę, rozkażę mojej rodzinie umieścić tę flagę w mojej trumnie”.


Jak wiadomo, w kwietniu 1986 r. reaktor RBMK, opracowany w Instytucie Aleksandrowa, eksplodował w elektrowni jądrowej w Czarnobylu. Anatolij Pietrowicz miał wtedy 83 lata. Na początku maja zmarła jego żona - a naukowiec przybył do Czarnobyla zaledwie miesiąc po katastrofie. „Zachowywał jasność myśli i stanowczość w decyzjach, ale było jasne, że to, co się wydarzyło, przygniotło go ciężarem nie do zniesienia” – piszą naoczni świadkowie. "Wszystko zawaliło się z dnia na dzień - zaufanie do energii jądrowej, niekwestionowany autorytet lobbystów atomowych..."

 

Dlaczego RBMK zbudowano w elektrowni jądrowej w Czarnobylu? Odpowiedź zawiera wyznanie dyrektora zakładu Majak Brokhovich: „Wybór reaktora uranowo-grafitowego RBMK do elektrowni jądrowych wynikał z faktu, że ten typ został przez nas dobrze przestudiowany i opanowany…”
Ale dlaczego stało się nieodwracalne? Jak ustaliło śledztwo, przywódcy elektrowni jądrowej w Czarnobylu postanowili „wyróżnić się”: wymyślili eksperyment – ​​czy reaktor poradzi sobie z niektórymi obciążeniami krytycznymi i czy zapewni dodatkową energię?
Ale teraz wszystko się ułożyło, a potem... Potem powstały dwie komisje: od Unii - przez Politbiuro, i od Ukrainy - przez organy partyjne i rządowe. Mówią, że obie komisje były zainteresowane winą Aleksandrowa: Ukraińcy chcieli odeprzeć cios od siebie i „wcisnąć” wszystko na kierownictwo związkowe, podczas gdy Moskali musieli „przesunąć” prezesa Akademii Nauk i wsadzić Legasowa to krzesło.


Ale pomimo wszystkich wysiłków obu komisji (Legasow osobiście udał się do Czarnobyla, aby znaleźć obciążające dowody), wnioski były jednoznaczne: ani Minsredmasz, ani minister Slavsky, ani akademik Aleksandrow nie zostali uznani za winnych.


„Anatolij Pietrowicz Aleksandrow oczywiście rozumiał istotę tragedii i swój główny błąd: nie mógł wmówić wszystkim, którzy pracowali w elektrowni jądrowej, że mają do czynienia z bardzo niebezpiecznym obiektem, który może zabić wiarę ludzkości w energię jądrową” pisze przyjaciel rodziny Aleksandrowa. „Sam reaktor był niezawodny, po prostu trzeba było nad nim pracować, a nie eksperymentować”. Akademik Aleksandrow nie miał czasu na naprawienie swojego błędu: zostało mu zbyt mało życia.
W lutym 1994 roku zmarł Anatolij Pietrowicz. Żaden z ówczesnych władców Rosji nie był na jego pogrzebie ... Czarnobyl był w nim do końca życia - może dlatego poprosił o pochowanie na cmentarzu Mitinskoye, tym samym, na którym znaleźli swoich czarnobylskich "likwidatorów". ostatnie schronienie.
Ostatnia wola Anatolija Pietrowicza - aby umieścić w trumnie czerwoną flagę pierwszego atomowego okrętu podwodnego ZSRR - została spełniona.


 

+
Nie spiesz się, aby zamknąć stronę

Czy na pewno zapoznałeś się ze wszystkimi ofertami i promocjami naszej firmy?