26.07.2020

Wypadek w leningradzkiej elektrowni jądrowej

Zdjęcie i wideo

„Czarnobyl w Leningradzie”



Dopiero z czasem zdaliśmy sobie sprawę ze skali i niszczycielskich konsekwencji katastrofy w Czarnobylu. Mordercze okazały się nawet wnioski, do jakich doszedł twórca RBMK, Akademia Nauk ZSRR, Anatolij Pietrowicz Aleksandrow. On, który wcześniej przekonywał, że reaktor jądrowy jest tak bezpieczny, że można go nawet postawić na Placu Czerwonym, był głęboko zszokowany tym, co się stało.
Jednak podobny wypadek prawie wydarzył się 11 lat wcześniej pod Leningradem. W tamtych latach została utajniona, a żadne media ZSRR o niej nie powiedziały. Dlaczego nawet mieszkańcy Sosnowego Boru, w którym znajduje się stacja, nawet nie podejrzewali, co się stało. Chociaż promieniowanie tła na ulicach miasta przekroczyło tysiące, a nawet więcej ...


Dziś publikujemy informacje o tym, co wydarzyło się 45 lat temu w leningradzkiej elektrowni jądrowej. Materiał oparty jest na wspomnieniach współczesnych i dokumentach, które są powszechnie dostępne. Ze względów etycznych nie ujawniamy nazwisk pracowników zmiany stacji.


Rankiem 30 listopada 1975 r. oficer dyżurny elektrowni jądrowej w Leningradzie otrzymał telefon z pobliskiego instytutu badawczo-rozwojowego: „Czy wszystko w porządku? Nasze dozymetry są poza skalą. Ale na terenie instytutu wszystko jest czyste. Najprawdopodobniej to coś, co masz ”... Tak więc w NITI (Instytucie Badawczym im. A.P. Aleksandrowa), znajdującym się trzy kilometry od pierwszej jednostki leningradzkiej elektrowni jądrowej, zareagowali na uwolnienie aerozolu niesione przez prądy powietrzne ze stacji. Był to pierwszy sygnał wypadku zarejestrowany poza jego strefą.


Według Witalija Abakumowa, uczestnika wydarzeń, który pracował na tej zmianie jako inżynier kontroli reaktora, 30 listopada o 6:33 rano w sterowni reaktora (MCR) „od razu pojawiło się kilka alarmów, wskazujących na naruszenie integralności kanałów technologicznych." To czas wypadku.
Ale informacja o wypadku została natychmiast utajniona. Ani kraj, ani miasto, ani nawet pracownicy stacji nie wiedzieli o tym.


„W tym czasie pracowałem jako starszy inżynier do zarządzania elektrowniami turbinowymi”, mówi Valery Koptyaev, były pracownik LNPP. - 30 listopada moja zmiana była w weekend. Kiedy 1 grudnia przyszedłem do pokoju kontrolnego, zobaczyłem mojego zastępcę, Michaiła Chudiakowa, w respiratorze. Wiedziałem już, że jednostka została zatrzymana, ale nie miałam pojęcia dlaczego. Zazwyczaj kierownictwo od dyrektora i głównego inżyniera po szefów sklepów i ich zastępców w tamtych latach przychodziło do nas na poranne spotkanie planistyczne w garniturach, krawatach i zwykłych butach. Tego dnia widziałem przywództwo w białych kombinezonach i specjalnych butach. Pytam Michaiła: „Dlaczego w respiratorze, jaki jest poziom aerozoli w powietrzu?” „Nie wiem na pewno, ale ponad 200 norm, powiedzieli dozymetryści” – odpowiedział. Potem dowiedzieliśmy się, ile „brudu” zostało rozrzucone nie tylko wokół dworca, ale także w mieście.”


Co więc wydarzyło się w 1975 roku? Szczegółowo o tym opowiada Witalij Abakumow. W nocy 30 listopada jeden z dwóch pracujących turbogeneratorów (TG) miał zostać rozładowany i wyprowadzony do naprawy. Operatorzy rozładowali wymagany generator. Ale przez pomyłkę zamiast rozładowanego, działający TG został odłączony od sieci. Co doprowadziło do uruchomienia ochrony awaryjnej i wyłączenia reaktora. „Zdając sobie sprawę, że personel popełnił błąd, kierownik zmiany stacji wydał polecenie, aby jak najszybciej uruchomić omyłkowo odłączony TG”, wspomina Abakumov. - Wszelkie przygotowania do włączenia i przyjęcia obciążenia na TG odbywały się w atmosferze nerwowej, na tle realnego zagrożenia niedopuszczalnym zatruciem reaktora, wpadnięciem do dołu jodu i późniejszym długim przestojem bloku.
Aby przyspieszyć reaktor, operatorzy musieli usunąć z niego praktycznie wszystkie pręty sterujące. A doprowadzenie reaktora do minimalnego kontrolowanego poziomu mocy stało się niebezpiecznym i trudnym zadaniem dla starszego inżyniera sterowania reaktorem (SIUR), zabronionym przez przepisy technologiczne. Jednak kierownik zmiany i SIUR bez wahania podeszli do naruszenia. Próbowali zrekompensować konsekwencje błędu operatora, ponieważ głównym wskaźnikiem w tamtym czasie był plan wytwarzania energii. Przestój reaktora to utrata zgromadzonych megawatogodzin!


Naruszenia przepisów technologicznych nigdy nie były mile widziane. Ale jednocześnie nie uznano ich wówczas za niebezpieczne. „Dlatego naruszenia dolnego limitu regulacyjnego marginesu reaktywności operacyjnej (ORM) były powszechną praktyką w LNPP i były potajemnie postrzegane jako dowód szczególnych umiejętności SIUR”.

 

„Reaktor RBMK jest duży nie tylko pod względem parametrów konstrukcyjnych, ale także pod względem fizyki reaktora, co oznacza, że ​​krytyczność można osiągnąć nie tylko dla reaktora jako całości, ale także w lokalnych obszarach rdzenia reaktora” – kontynuuje Abakumov. . - Przy całkowitym „zatruciu” rdzenia reaktora i praktycznie braku środków wpływania na reaktywność (usunięto wszystkie pręty sterujące), starszemu inżynierowi udało się doprowadzić reaktor do minimalnego kontrolowanego poziomu, a nie „jako całości”, ale tylko na ograniczonym obszarze przylegającym do kanału paliwowego 13-33... Poza tym obszarem rdzeń pozostał „zatruty”.


Dalsze szybkie ładowanie energią tego obszaru doprowadziło również do przegrzania i masowego zniszczenia płaszcza elementów paliwowych (elementów paliwowych). Zniszczenie zespołów paliwowych z powodu ich stopienia jest nazywane „kozą” w profesjonalnym slangu nuklearnym. Jak wspomina Abakumov, kiedy uruchomiono alarm, „reakcja starszego inżyniera była natychmiastowa:„ Wyłączam reaktor! „A reaktor został wyłączony przyciskiem AZ [przycisk ochrony awaryjnej], bez wahania i wątpliwości”.

​​​​​​​
„Czarnobyl w Leningradzie” mógł mieć miejsce w 1. bloku elektrowni jądrowej w Leningradzie po naciśnięciu przycisku AZ, który wrzuca wszystkie pręty sterujące do rdzenia, aby wyłączyć reaktor – uważa Witalij Abakumow. - Tak jak to się stało w elektrowni atomowej w Czarnobylu, której personel operacyjny podjął podobną decyzję. Sytuację uratowały nie działania operatorów elektrowni, ale fizyka reaktora. Faktem jest, że reaktor Laes był znacznie „świeższy” niż reaktor w Czarnobylu pod względem średniego wypalenia paliwa w rdzeniu.”

+
Nie spiesz się, aby zamknąć stronę

Czy na pewno zapoznałeś się ze wszystkimi ofertami i promocjami naszej firmy?