29.06.2020

Wspomnienia trenera drużyny piłkarskiej Prypeci „Budowniczy”

Historia meczu piłkarskiego, który się nie odbył

 

Wszystko podlega promieniowaniu. I piłka nożna też. W tym artykule przypominamy mecz, który został oszukany przez „pokojowy atom”.


„Teraz na naszym stadionie prawdziwy las. Wyobraź sobie, ale przygotowywaliśmy się do spędzenia nad nim pracowitego sezonu. Gdyby nie to, co się stało, teraz nasza drużyna spokojnie zagrałaby w mistrzostwach Ukrainy. Która liga? Może w Pierwszym. Może wyżej…”. Mówi jeden z byłych piłkarzy drużyny piłkarskiej „Builder”, której młodość zakończyła się wiosną 1986 roku. Byli piłkarzami, ale zostali zmuszeni do zostania likwidatorami. , został przerzedzony przez szkodliwe skutki promieniowania i nie wszyscy przetrwali do dziś.

W czasach, gdy nasi ludzie zmuszeni byli walczyć z „pokojowym atomem”, planowali właściwie rozegrać półfinał Pucharu Regionalnego. Młodzi chłopcy z drużyny Stroitel (Prypeć) przygotowywali się do walki z drużyną Mashinostroitel (Borodyanka). Do tego meczu się nie odbył - ale później już poszarzali weterani futbolu. I weterani wojenni z promieniowaniem - dla przyszłości całego świata.

Teraz, jak blizny na ciele, na rozległych przestrzeniach ukraińskiego Polesia rozciągają się granice Strefy Wykluczenia – oddzielają one zwykłe życie od tego, co stało się pomnikiem ludzkiej pewności siebie, ludzkiej lekkomyślności i ludzkiej odwagi, i ludzkie poświęcenie. Największy pomnik. Najbardziej bolesny pomnik. Miejsce, w którym czas zatrzymał się na dziesiątki, setki lat.

Przedstawiamy Wam wyznanie człowieka, który był trenerem drużyny piłkarskiej Prypeć i przeżył te dni.

Ze wspomnień Walerego Aniuchina, który w tym czasie był trenerem Budowniczego Prypeci.

- W 1981 roku dołączyłem do zespołu Budowniczych. Kwiecień. Zostaliśmy zaproszeni do pracy przez Wasilija Trofimowicza Kizimę, kierownika wydziału budowy elektrowni jądrowej. Wcześniej pracowałem jako trener piłki nożnej w fabryce prasy w Dniepropietrowsku. Razem ze mną zaprosił jeszcze cztery osoby.

Byliśmy pierwsi w regionie, ale w mistrzostwach Ukrainy nie mogliśmy nic wygrać. Następnie Wasilij Trofimowicz postawił zadanie: wziąć udział w mistrzostwach Ukrainy i mieć pewność, że osiągniesz jakiekolwiek wyniki.

Mieliśmy też kilka sztuczek w zespole. Zubko Vasya, Valik Litvin z braćmi, Kolyba Vasily, Gene Krukovets, Seryozha Taranenko. Lokalnych było wystarczająco dużo. Chociaż generalnie w zespole nie było wystarczającej liczby osób. Należało stworzyć drużynę 15-18 równych zawodników. We wczesnych latach występy zajmowały 6-7 miejsc. Obraz był niezadowalający. Dlatego pierwszym wymogiem szefa wydziału budowlanego było, aby osoby grające dla zespołu z pewnością były w mieście.

Aby uzyskać dobrą podstawę, najpierw powinna istnieć podstawa, na której można patrzeć w górę. Zaprosił kilka osób z Kijowa i Dniepropietrowska. Przybyli Aleksiejew, Sergey Bondarenko, Sergey Slyusar, Sergey Bezotosny. Zespół zaczął się formować. Już po zebraniu solidnego szkieletu zaczęli zwracać uwagę na młodych ludzi. Mieliśmy świetną młodzieżową szkołę sportową. Nawet po wybuchu w elektrowni atomowej w Czarnobylu, kiedy wszyscy gdzieś poszli, kilka osób z murów tej szkoły grało na dobrym ogólnounijnym poziomie - w drugiej lidze.

Powstawała wtedy bardzo solidna baza: budowano dodatkowe boiska, przyjechali wszyscy miejscowi, nawet przyciągnęliśmy tych, którzy byli już w klasach 10-11! Chętnie związali się z treningami i pojechali z nami na zawody. Gdyby to wszystko pozostało, rezerwat byłby po prostu wspaniały - wszyscy miejscowi i żadnych odwiedzających.

Nowy stadion miał zostać otwarty 9 maja 1986 roku. Pierwszy mecz mistrzostw Ukrainy musiał się właśnie odbyć na naszej pięciotysięcznej. Jeśli się nie mylę, przeciwnikiem powinien być Szachtar (Alexandria). A wcześniej, pod koniec kwietnia, musieliśmy zagrać w półfinale Pucharu Regionu z Borodyanką. Przyjechaliśmy na stadion, na mecz. Tam stacja już się pali, ale wszyscy nie wierzyliśmy, że wydarzyła się prawdziwa katastrofa i nasz mecz się nie odbędzie. Dopiero po tym, jak przez wiadukt zaczęły wchodzić oddziały ochrony chemicznej, a na stadion wleciał helikopter, zdaliśmy sobie sprawę, że wszystko jest bardzo poważne.

+
Nie spiesz się, aby zamknąć stronę

Czy na pewno zapoznałeś się ze wszystkimi ofertami i promocjami naszej firmy?