11.05.2020

Historia Aleksieja Breusa (część 1)

Część pierwsza.
„Brak oznak kłopotów”



Aleksiej Aleksiejewicz Breus urodził się 17 kwietnia 1959 r. Na terytorium Krasnodaru. W przeszłości był starszym inżynierem zarządu bloku nr 4 elektrowni jądrowej w Czarnobylu, jednym z likwidatorów skutków awarii w Czarnobylu, a także ukraińskim artystą i dziennikarzem.

W 1974 ukończył szkołę artystyczną, aw 1982 ukończył Moskiewską Wyższą Szkołę Techniczną (obecnie Uniwersytet) im. V.I. Bauman, specjalizujący się w elektrowniach jądrowych (Wydział Akademika N.A. Dollezhala, głównego projektanta reaktorów RBMK-1000).

W 1990 roku ukończył wydział prasowy Kijowskiego Uniwersytetu Państwowego. Szewczenko.

Od czerwca 1982 r. rozpoczął pracę w elektrowni jądrowej w Czarnobylu jako inżynier grupy operacyjnej - na stanowiskach operatora jednostki tłumienia działalności (UPAK) i operatora wydziału reaktora (operatora MCP), następnie został nadzorcą z elektrowni jądrowej w Czarnobylu nad montażem reaktora i wyposażenia czwartego bloku (nadzór i odbiór prac organizacji instalacyjnych i rozruchowych). Po uruchomieniu czwartego bloku pracował jako automatyk bloku nr 4. Miejsce pracy w czasie wypadku 26.04.1986 r. - Starszy Kontroli Oddziału 4. Numer osobowy 0230.

Aleksiej Aleksiejewicz został odznaczony medalem „Za waleczność pracy” i odznaką wyróżnienia jako uczestnik likwidacji wypadku w Czarnobylu. W związku z silnym promieniowaniem 120 RER lekarze zakazali mu dalszej pracy w dziedzinie energetyki jądrowej.

Po katastrofie Breus zajął się malarstwem, dołączając do grupy niezależnych artystów „Strontium-90”, tworząc obrazy na temat Czarnobyla i starając się zwrócić uwagę władz i opinii publicznej na problemy bezpieczeństwa jądrowego i konsekwencje wypadki i katastrofy radiacyjne. Jako artysta jest jednym z liderów ruchu tralfrealistycznego w sztuce, który powstał w latach 80. w ukraińskim podziemiu.

- Poniższy opis wydarzeń z kilku dni kwietnia 1986 r. opiera się na treści planu podróży, opracowanego przeze mnie, byłego operatora elektrowni jądrowej w Czarnobylu, w 1991 r. na podstawie wcześniejszych osobistych notatek z 1986 r. Arkusz trasy odzwierciedla chronologię działań i ruchów pracownika podczas akcji ratunkowych po katastrofie w Czarnobylu. Na podstawie tych danych dokonano obliczeń dawek narażenia personelu.

Do obliczenia dawek posłużyliśmy się danymi o poziomach promieniowania na terenie samej stacji oraz na terenie zakładu przemysłowego ChNPP w pierwszych godzinach i dniach po awarii. Zostały one opracowane na podstawie wyników przeprowadzonych wówczas pomiarów dozymetrycznych. Dzięki tym danym opracowano mapy dozymetryczne dla terenu elektrowni jądrowej w Czarnobylu, w szczególności dla bloku czwartego.

Arkusze tras opracowano w przypadkach, gdy niemożliwe było określenie dawki promieniowania za pomocą środków indywidualnej kontroli dozymetrycznej. Np. 26 kwietnia 1986 r. personel nocnych i porannych zmian korzystał głównie ze standardowych napędów w postaci kaset fotograficznych IFCU, które nie były przeznaczone do rejestrowania dużych dawek promieniowania. Film w takiej kasecie, która jest wskaźnikiem dawki, jest całkowicie naświetlany przy dawce około 4 RER. Jest oczywiste, że indywidualne dawki promieniowania dla personelu elektrowni jądrowej w Czarnobylu w pierwszych godzinach po wypadku były dziesiątki i setki razy wyższe.

Struktura zestawienia działań w planie podróży:

Data i godzina.
Trasa lub lokalizacja ruchu.
Wykonane prace, ich efektywność. Na czyje zlecenie pracowałeś?
Jak oceniono sytuację dozymetryczną?
Kto z tobą pracował?
Kogo widziano wśród osób, które przeszły ostrą chorobę popromienną (ARS)?
Jaki był twój stan zdrowia, szczególne doznania?
Informacje, które nie mieszczą się w proponowanej strukturze prezentacji.

26 kwietnia 1986

od 0:00 do 6:55 byłem w domu w Prypeci. W chwili wypadku spał w swoim mieszkaniu. Nie słyszałem eksplozji, hałasu czy czegoś takiego, chociaż okna mieszkania wychodzą na elektrownię atomową w Czarnobylu i wyraźnie widać z nich bloki energetyczne. Kilka lat później dowiedziałem się, że mój sąsiad, porucznik strażak Piotr Chmel (cierpiał ARB-2 - ostra choroba popromienna II stopnia), został obudzony w nocy i przewieziony do czwartego bloku, ale nie słyszał żadnego hałasu na korytarzu. Spałem.

O 7 rano zbliżyłem się do przystanku autobusowego basenu „Lazurny”, skąd musiałem wyjść do pracy w elektrowni atomowej w Czarnobylu. Poszedłem do pracy zgodnie z obowiązującym wówczas grafiką zmianową - pierwszy z trzech dni roboczych miałem po dwóch dniach wolnych (pracowałem na drugiej zmianie, czyli na zmianie "B-2"). Na przystanku było dużo ludzi. Myślałem, że autobusy mają jakieś opóźnienie. Przed dotarciem do przystanku po drugiej stronie ulicy zobaczyłem "dyżurkę" - autobus dyżurny szefa zmiany stacji. Kierownik zmiany w warsztacie turbinowym (NSTC) V.G. Usenko wezwał mnie do „dyżurni”, a ja wszedłem do niej zadowolony, że nie musiałbym jeździć zatłoczonym autobusem, którego jeszcze nie ma. Zaraz po tym „oficer dyżurny” udał się na posterunek.

7:00-7:15

Dyżurnym autobusem ("Kuban") jechaliśmy do budynku administracyjnego I etapu (ABK-1) zwykłą trasą: (ORU) otwarte rozdzielnice stacyjnych sieci elektroenergetycznych.
 

Zbliżając się do rozdzielni zobaczyłem zniszczony blok z autobusu iw ten sposób dowiedziałem się o wypadku. Wcześniej nikt mi nic nie powiedział o wypadku, prawie nie rozmawiali ze mną w autobusie. Po raz pierwszy w życiu poczułam, co oznaczają słowa „włosy jeżą się na głowie”. Widok zniszczonego bloku przywodził mi na myśl liczne ofiary pod zawaleniem, pomyślałem o „masowym grobie”. Powstało oszołomienie: dlaczego nas tu przywieziono, co jeszcze możesz tu zrobić?

W autobusie oprócz mnie byli: S.V. Kamyszny (OLB-2), V.G. Usenko (OLB-2), V. Dobrynin (OLB-2), V.G. Kowaliow (OLB-2), A.I. Bibikov (OLB-2), A.G. Bakajew (OLB-1), A.F. Kolyadin, G. Kayuda, A. Radko i jeszcze kilka osób, nie pamiętam kto dokładnie.

7:20

W punkcie kontrolnym znajdującym się w ABK-1 (Punkt kontrolny-1) na stację mogli wejść tylko ci, którzy mieli przepustki przechowywane w tym punkcie kontrolnym. Moja przepustka, podobnie jak większość innych, którzy pracowali na czwartym bloku, była trzymana na posterunku-2 (czyli na posterunku po stronie czwartego bloku) i nie było żadnego polecenia od kierownictwa stacji, żeby nas przepuścić przez posterunek-1. Dlatego z punktu kontrolnego-1 dotarliśmy do "dyżurki" do punktu kontrolnego-2 (przejeżdżaliśmy obok straży pożarnej ChNPP - VPCh nr 2).

Strażnik na przejściu 2, jasnowłosy chorąży, ubrany w ogumowany zestaw ochronny do broni kombinowanej (OZK), zdziwił się naszym przybyciem i powiedział, że nikomu nie wpuszczono na punkt 2, wpuścił nas do elektrowni jądrowej terytorium dopiero za zgodą szefa straży, z którą zadzwonił telefonicznie.

Razem przeszliśmy przez punkt kontrolny 2 - oprócz mnie byli: V.G. Kowaliow, A.I. Bibikov, S.V. Kamyshny, V. Dobrynin (all-OLB-2), A.G. Bakajew (OLB-1), A.F. Kolyadin.

7:25

Wziąłem tabletkę jodku potasu (decyzja samodzielna - pigułka została zasugerowana przez strażnika na punkcie kontrolnym-2, dzięki niemu! Nasycenie tarczycy zwykłym jodem zapobiega gromadzeniu się w niej radioaktywnego jodu). Poszedłem na teren przemysłowy elektrowni jądrowej. Za kantyną „Romashka”, przez tory kolejowe, za stacją kompresorów (KCH), dotarłem do ABK-2, wszedłem na piętro sanitarnej izby kontroli. Po drodze otrzymałem od V.G. Usenko (OLB-2) polecenie udania się do jego miejsca pracy, tj. do centrali czwartego bloku (MCR-4).

Przejeżdżając przez teren elektrowni jądrowej, przyglądałem się zawaleniu się czwartego bloku, znajdującego się prawie przede mną. Z zawalenia unosiła się lekka, ledwo zauważalna para lub dym. Nagie błyszczące piony komunikacji parowo-wodnej były wyraźnie widoczne (piony PVK to rury, przez które woda opuszcza reaktor), były one umieszczone tak, jak powinny, pionowo (bardzo dobrze to pamiętam), a jeśli były przechylony, potem w moją stronę lub ode mnie - tak, aby ta skłonność nie była dla mnie zauważalna. Można było zobaczyć żółte silniki głównych pomp obiegowych (MCP pompują wodę przez reaktor), ponieważ ścian, za którymi stoją, już nie było. Jeden z silników wydawał się lekko przechylać. Widoczne stały się również bębny separatora (zbiorniki na wodę chłodzącą reaktor). Znajdowały się one poniżej pionów PCV, tj. poniżej górnej części reaktora - tak zwany schemat „E”, czyli „pokrywka” reaktora (ugruntowana nazwa tego projektu to „Elena”). W związku z tym wydawało mi się, że bębny separatora, z których woda powinna dostać się do reaktora, spadły poniżej reaktora, co oznacza, że ​​reaktor przynajmniej przez chwilę - przed włączeniem awaryjnego dopływu wody - mógł pozostać bez chłodzenia i dlatego może ulec uszkodzeniu (jak dowiedziałem się znacznie później, układ obwodu „E” i bębnów separatora był inny: bębny separatora pozostały na swoim miejscu, a Elena wraz z zainstalowanymi na niej pionami PVK okazała się być wyższy niż bębny separatora (podniósł się podczas wybuchu). W każdym razie było oczywiste, że komunikacja została poważnie uszkodzona, prawdopodobnie uszkodzony był też reaktor, do którego doprowadzano wodę.

Zdałem sobie sprawę, że po to tu jestem: wymóg „zapewnienia dostawy wody do reaktora w dowolnym trybie” został zapisany nie tylko w instrukcji obsługi mojego sprzętu, ale nawet w moim opisie stanowiska, mimo że jest to dokument techniczny a nie administracyjny, który określa wymagania dotyczące mojego szkolenia, zakres wymaganej wiedzy, częstotliwość badań lekarskich, przydzielony sprzęt, relacje z przełożonymi i podwładnymi itp.

Z perspektywy czasu można oczywiście mówić o potrzebie lub niecelowości dostarczania wody do reaktora w takiej sytuacji. Teraz, lata po katastrofie, myślę, że trzeba to jeszcze zrobić. Personel elektrowni jądrowej w Czarnobylu został oskarżony o szereg naruszeń, które rzekomo doprowadziły do ​​wybuchu. Gdybyśmy nie próbowali dostarczyć wody do reaktora 26 kwietnia 1986 roku, personel zostałby oskarżony o kolejne naruszenie. Na pewno!

 

Po prawej stronie, na szczycie zawalenia, spadł duży strumień wody, rozbijając się o połamane betonowe płyty, co potwierdziło moje przypuszczenie o dopływie wody do bloku. Oznacza to, że jest nadzieja, że ​​reaktor nie zostanie zniszczony, chociaż jest uszkodzony. Dlatego uznałem, że czarne kawałki na ziemi wielkości pięści to podobno wędzony beton, ale nigdy nie sądziłem, że mogą to być fragmenty grafitu z reaktora, jak później argumentowali inni. Nadal nie wiem na pewno, czy to był grafit, ale leżące na mojej drodze kawałki naprawdę wyglądały jak fragmenty bloków grafitowych.

Muszę przyznać, że byłem przytłoczony tym, że ci, którzy przybyli rano pod zniszczony blok są tu z jakiegoś powodu potrzebni: skoro nas tu przywieziono, to znaczy, że można zrobić coś innego, nie wszystko stracone, jest nadzieja. Być może z tego powodu, wbrew niektórym faktom i domysłom, nie chciałem zgodzić się, że reaktor został całkowicie zniszczony. Zamiast tego szukali argumentów, aby potwierdzić, że reaktor może nadal podlegać wpływom i przynajmniej w jakiś sposób stłumić zagrożenie, jakie stanowi.

7:30.

Po przebraniu się w biały mundur w izbie kontroli sanitarnej wszedł do strefy ścisłego reżimu, zabrał ze sobą kasetę fotograficzną indywidualnej kontroli dozymetrycznej i przymocował ją, jak należy, na guziku na piersi. Wzdłuż korytarza na wysokości +9 m (tzw. „złoty korytarz przechodzący przez wszystkie cztery jednostki elektrowni jądrowej w Czarnobylu w przybliżeniu na poziomie trzeciego piętra, czyli na wysokości 9 m) szedł w kierunku czwartego Z pomieszczenia kontroli sanitarnej do bloku czwartego udał się wraz z A.G.Bakaevem (OLB-1).

Przed czwartym blokiem poszedłem do osłony systemu monitoringu promieniowania ShchSRK (rozwiązanie niezależne). W ShchSRK powiedziano mi, że dyspozytornia 4 nie została zniszczona i można się tam dostać. Dali mi respirator Petal-200 i założyli go. W korytarzu w drodze do sterowni-4 była niewielka blokada - tylko w jednym miejscu, co mnie zaskoczyło: wewnątrz mocno zniszczonego bloku, jak widziałem z zewnątrz, przejścia były prawie nienaruszone i całe pomieszczenia !

7:30-8:00

Był w sterowni-4. Ha 2-3 minuty wyszedłem do prawej sterowni nieoperacyjnej (sąsiednie pomieszczenie niewymagające obecności operatora) aby przyjrzeć się urządzeniom, przede wszystkim poziomowi wody w bębnach separatora, które w w rzeczywistości są to główne zbiorniki z zapasem wody do chłodzenia reaktora. Od starszego inżyniera zarządzania jednostką (SIUB) M.U. Gashimov (OLB-2) dowiedział się, że trwają prace nad zapewnieniem chłodzenia reaktora. Na polecenie szefa zmiany kolejki (FSS) V.A. Babicheva (OLB-2) zaangażowała się w te prace. Jak efektywny jest dopływ wody do reaktora, czy do niego dociera - nie dało się określić za pomocą przyrządów w sterowni-4.

Starszy inżynier kontroli turbiny (SIUT) AI Cheranev (OLB-1), który został przywieziony do jednostki w nocy, powiedział mi, że moc dawki w sterowni-4 wynosi 800 mikrorentgenów na sekundę (μP / s) , a maksymalny poziom znajdował się w pobliżu kałuży za miejscem pracy starszego inżyniera sterowania reaktorem (SRIUR), gdzie okładzina z sufitu lekko się zawaliła. Od razu oszacowałem, że 800 μP / s to dokładnie 1000 (tysiąc!) razy maksymalna dopuszczalna wartość ustalona przez ówczesne normy dla personelu elektrowni jądrowych (obecne normy ukraińskie są bardziej rygorystyczne). Oszacowałem również, że dawka 800 μR / s doprowadziłaby do dawki napromieniowania około trzech rentgenów na godzinę, ale nie próbowałem obliczyć mojej dawki bardziej szczegółowo i nie było na to czasu. W przyszłości tylko wstępnie dokonałem jakościowej oceny poziomu promieniowania: „znośny”, „dużo”, „dużo”. Nie było dozymetrysty.

© Bpeyc A.A.

Koniec pierwszej części.

+
Nie spiesz się, aby zamknąć stronę

Czy na pewno zapoznałeś się ze wszystkimi ofertami i promocjami naszej firmy?