11.06.2020

Miejsce pochówku strefy wykluczenia

Zdjęcie i wideo

Tymczasowe i stałe składowiska odpadów promieniotwórczych w okolicy

 

W poprzednich artykułach opowiadaliśmy już o największych cmentarzyskach w strefie wykluczenia w Czarnobylu. Dziś opowiemy, ile takich cmentarzysk było od samego początku. Porozmawiamy o tym, czym są PZRO i PVLRO i czym się różnią, a także opowiemy, skąd odszedł sprzęt z terenu tych samych cmentarzysk.


Najpierw spróbujmy dowiedzieć się, czym są PZRO i PVLRO. PZRO to skrót. Jest tłumaczone w następujący sposób: Punkt Unieszkodliwiania Odpadów Promieniotwórczych. Oznacza to, że chodzi o składowisko, na którego terenie materiał radioaktywny jest zakopywany na bieżąco i przez długi czas. Takie cmentarzyska zostały stworzone przy użyciu specjalnych technologii, aby radionuklidy nie mogły dostać się do gleby ani do warstwy wodonośnej. Dziś w strefie Czarnobyla znajdują się trzy duże składowiska odpadów radioaktywnych. Są to PZRO „Buryakovka”, PZRO „Podlesny” i PZRO „Trzeci zakręt”. Pisaliśmy o nich już osobno na naszym blogu.


Teraz wyjaśnijmy, czym jest PVLRO. Jak już nietrudno było się domyślić, to też jest skrót. Punkt Tymczasowej Lokalizacji Odpadów Promieniotwórczych. W tym kontekście słowo „tymczasowa” lokalizacja powinno zwrócić twoją uwagę. Podczas likwidacji skutków awarii w Czarnobylu wiele terytoriów i obiektów zostało narażonych na silne zanieczyszczenie. Aby było jaśniejsze, o czym mówimy, oto kilka przykładów takich „tymczasowych” cmentarzysk. Na przykład podczas pochówku Czerwonego Lasu w ziemi powstawały długie i szerokie rowy, do których następnie wrzucano drzewa dotknięte promieniowaniem. Lub kilka wsi zakopanych pod ziemią, które również zostały zakopane w rowach w ziemi. Takie pochówki prowadzono, z grubsza mówiąc w pośpiechu i bez użycia technologii chroniących glebę przed wnikaniem radionuklidów. Dlaczego? Można to w zasadzie wytłumaczyć tym, że w trakcie likwidacji konieczne było rozwiązanie ważniejszych spraw, lub po prostu w tym czasie nie można było zrobić inaczej.

 

Zgodnie z logiką rzeczy PVLRO z biegiem czasu powinny być ponownie pochowane na specjalnych cmentarzyskach, czyli powinny stać się trwałe z klasy „tymczasowej”, czyli stać się PZRO. Jednak w związku z faktem, że w odpowiednim czasie z różnych powodów nie udało się przeprowadzić wysokiej jakości dekontaminacji, strefa wykluczenia w Czarnobylu, a zwłaszcza strefa dziesięciu kilometrów, zamieniła się w wieczne cmentarzysko. Oczywiście można od dawna i wiele powiedzieć, że postęp w ciągu 34 lat posunął się daleko do przodu i że specjalne środki i metody dekontaminacji istnieją już dzisiaj, ale raczej nie pomoże to w jakikolwiek sposób. Dlaczego mało? Chodzi o to, że po dekontaminacji w glebie wciąż pozostaje ogromna ilość substancji radioaktywnych. Każdego roku wnikają coraz głębiej w ziemię. W rezultacie po prostu nie jest wskazane przeprowadzanie czyszczenia terytorium strefy ze względu na duże koszty zasobów.


Jeśli chodzi o liczbę takich tymczasowych cmentarzysk, już w latach 87-88 ich liczba sięgała kilkuset na całym obszarze strefy wykluczenia. Rzecz w tym, że skażonych przedmiotów było bardzo dużo, a pochówki prowadzono lokalnie. Zdarzało się, że likwidatorzy po prostu zapomnieli zaznaczyć na mapach, gdzie odbywał się ten lub inny pochówek.

Od samego początku tworzenia strefy wykluczenia pojawiło się również pytanie o stworzenie specjalnych miejsc, w których będzie przechowywany mniej zanieczyszczony sprzęt. Technika, która stała się nieodpowiednia do użytku przez ludzi z powodu zanieczyszczenia promieniowaniem. Takie miejsca nazywano osadnikami. W prawie całej strefie pojawiły się studzienki. Sprzęt, który nie uległ dekontaminacji w specjalnych zakładach sanitarnych (PUSO) wysyłano na wieczny parking na wolnym powietrzu przy takiej studzience, dopóki nie było decyzji, co dalej. Wcześniej z zanieczyszczonego sprzętu usuwano sprzęt i części zamienne, które można było wykorzystać przy naprawie jeszcze istniejących maszyn i zespołów. W rzeczywistości już zdemontowany transport został wysłany do studzienki.

Spośród tych zbiorników sedymentacyjnych można zauważyć kilka dużych. PVLRO „Lelev”, PVLRO „Buryakovka” i być może najbardziej znanym jest PVLRO „Rassokha”.


To właśnie w Rassokh wysłano kiedyś ogromną ilość sprzętu wojskowego, wozy strażackie, ciężarówki i helikoptery wojskowe.


Często nasi turyści pytają, czy zobaczą to miejsce. Niestety lub na szczęście to miejsce, jak wiele innych, już nie istnieje. Chodzi o to, że już w latach 90. zbiornik sedymentacyjny „Rassokha” zaczął aktywnie ulegać atakom maruderów lub tak zwanych „metalowców”. Ogromna ilość metali kolorowych w szczątkach kruszyw przyciągała w te miejsca pobliskich amatorów łatwych pieniędzy. Najbardziej niesamowite jest to, że nie bali się tego, że metal, który tak chcą ukraść, zagraża życiu. Po pewnym czasie takie osadniki zaczęły zamieniać się w wysypiska śmieci. Na każdym kroku leżały kawałki części zamiennych, a sprzęt już przypominał ogryzione szkielety, nad którymi pracowali ślusarze.


Po podjęciu decyzji o likwidacji osadników skażonego sprzętu tereny te stały się historią, którą można zachować tylko w pamięci i na fotografiach. Z biegiem czasu wiele zbiorników sedymentacyjnych przestało istnieć, a to, co pozostało z niskogłosowego sprzętu, wysłano do dekontaminacji, a następnie do ponownego przetopu. To, co naprawdę było brudne i nie poddało się dekontaminacji, nadal można znaleźć na takich tymczasowych osadnikach. Na przykład - robot Joker. Nadal znajduje się na terytorium PVLRO Buryakovka.

+
Nie spiesz się, aby zamknąć stronę

Czy na pewno zapoznałeś się ze wszystkimi ofertami i promocjami naszej firmy?